|
Terapia magnetyczna jest metodą leczenia alternatywnego, która zdobywa w ostatnich latach coraz więcej zwolenników. Jej stosowanie przynosi widoczną poprawę stanu fizycznego, umysłowego i emocjonalnego organizmu, zwiększa się poziom energii witalnej, wzmacnia system odpornościowy. Książka, którą Państwu proponujemy, opisuje w sposób wyczerpujący i przystępny dobrodziejstwa magnetoterapii, wyjaśnia zasadę działania magnesu na organizmy żywe i podaje sposoby stosowania w leczeniu i zapobieganiu wielu dolegliwościom. Spis trści: Wstęp ....... 9 Dlaczego chorujemy ..... 13 Masaż - jedna z metod wspomagania zdrowia ..... 19 In-jang ..... 23 Medycyna Wschodu..... 25 Pięć przemian ..... 29 Meridiany ..... 39 Cun ..... 61 Punkty akupunkturowe ..... 65 Dieta ..... 71 Diagnoza ..... 83 Historia powstania Shiatsu..... 109 Specyfika masażu Shiatsu ..... 113 Zanim zaczniesz masować innych ..... 123 Podstawowe techniki wykorzystywane w masażu Shiatsu ..... 143 Zabieg podstawowy ..... 147 Automasaż ..... 171 Zakończenie ..... 183 Bibliografia ..... 187 Fragment: Od czasów, kiedy pierwsi rodzice zamieszkali Ziemię jako istoty o nieśmiertelnych duszach, lecz śmiertelnych ciałach, ludzie zmagają się z problemami chorób, bólu, cierpienia. Różne kręgi cywilizacyjne wykształciły własne sposoby niesienia pomocy. Dziś, gdy świat za sprawą cywilizacji Zachodu niebywale się zmniejszył, mamy możliwość dotarcia do zasobów wiedzy i mądrości kiedyś (z racji braku kontaktów) dla nas niedostępnych. Żyjemy w kulturze nastawionej na to, co materialne, dotykalne, dostrzegalne. Prądu w przewodzie elektrycznym nie widać, nie widać fal głosowych przebiegających odległość dzielącą dwie osoby. Jednak z zaakceptowaniem tych zjawisk nie mieliśmy kłopotów, bo efekty ich działania są bardzo szybkie. Ludzie Wschodu tysiące lat temu dostrzegli procesy działające wolno, niemniej jednak posiadające swą logikę, obok których nasza cywilizacja Zachodu przechodzi (lub raczej przebiega), nie zauważając ich do tej pory. My, robiąc coś dla ciała, uprawiamy aerobik, biegi (najlepiej wyścigi), chodzimy na siłownię. Dla ducha włączamy kasetę wideo z mrożącymi krew w żyłach epizodami. Oni ćwiczą Tai - Chi, Qi - Qong i uprawiają medytacje, w czasie której zagłębiając się we własnych wnętrzach, odnajdują odpowiedzi na wiele nurtujących pytań. Celowo generalizuję i upraszczam, po to, aby uwypuklić ogólne trendy, które doprowadziły do ogromnych różnic w naszych kulturach, filozofiach, religiach, medycynach, sposobach podejścia do życia. Ich dostrzeżenie zachęca do stawiania pytań, gdzie jesteśmy i dokąd zmierzamy. Obecnie, gdy postęp medycyny nie może powstrzymać rozwoju coraz to bardziej skomplikowanych chorób, zaczynamy się rozglądać i zastanawiać, jak inni sobie z tym radzą. Wchodząc w trzecie tysiąclecie nasza medycyna pomimo wielkich osiągnięć w ratowaniu życia ludzkiego przeżywa kryzys. Wyliczyć wszystkie możliwe specjalności lekarzy dla przeciętnego człowieka nie byłoby sprawą prostą. Krążą dowcipy, że wkrótce będziemy chodzić do jednego specjalisty z lewym uchem, a do drugiego z prawym. Człowiek został pokawałkowany i często w swym cierpieniu nie bardzo wie, do kogo powinien się zwrócić o pomoc. Gdy wreszcie dojdzie pod właściwy adres, rzadko trafi na lekarza, który ma czas, ochotę i kompetencje, aby zanalizować, co się faktycznie dzieje. Z reguły specjaliści koncentrują się na tym fragmencie chorego, w którym się wyspecjalizowali. Wygląda to tak, jakbyśmy byli zlepkiem różnych narządów działających niezależnie od siebie. Medycyna koncentruje się na usunięciu objawów, z którymi zgłaszamy się, nie wnikając w ich przyczynę. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby obie strony - to znaczy lekarz i pacjent byli świadomi, że jest to dobre na chwilę, na teraz, aby zmniejszyć cierpienie. Ale nie jest to droga prowadząca w kierunku zdrowia. Tendencję dominującą w lecznictwie charakteryzuje (obecnie na szczęście coraz bardziej krytykowany) antybiotyk - z greckiego anty - przeciw, bios - życie. Ludzie po częstych kuracjach antybiotykowych wiedzą (jeżeli chcą i potrafią interpretować to, co się z nimi dzieje), że objawy chorobowe, z którymi się zgłaszali ustąpiły, ale pojawiły się inne, np. chroniczne zmęczenie, gorsze trawienie, biegunki lub obstrukcje, łuszcząca się skóra, zaburzenia koncentracji, grzybice, zmniejszona odporność na zachorowania. Niestety antybiotyk nie działa wybiórczo tylko na drobnoustroje, które spowodowały chorobę. Antybiotyk działa niszcząco na cały organizm siejąc spustoszenie głównie w naszych najsłabszych punktach. Podobnie działają inne leki, które potocznie mówiąc na jedno pomagają, a na drugie szkodzą. Czasem bywa, że usunięte zostają symptomy, ale wycieńczony chorobą i lekami człowiek nie ma sił, aby żyć. Znamy powiedzenie operacja się udała, ale pacjent zmarł. Firmy farmaceutyczne zasypują nas nachalną reklamą wspaniałych ponoć leków, uwalniających od różnorakich problemów, a dokładniej od ich objawów. A ponieważ według niepisanej umowy nie my ponosimy odpowiedzialność za własne zdrowie, tylko lekarze - łykamy przepisane leki. Gdy te przestają działać, decydujemy się na operacje, transplantacje. I uważamy, że to jest norma, że nie ma innego wyjścia. A teraz przenieśmy się do innej bajki. Rzecz dzieje się w zamierzchłej przeszłości na Dalekim Wschodzie. Oto mamy cesarza otoczonego liczną świtą. Wyróżnia się tam nadworny medyk - jest szanowany i bardzo dobrze opłacany - nic dziwnego, od niego zależy zdrowie cesarza i jego rodziny. Ale czy wiecie, jak długo medyk będzie się cieszył szacunkiem i wysokimi honorariami? Otóż będzie się tak działo, dopóki jego władca będzie zdrowy. Brzmi to nieprawdopodobnie, ale... |